Całe spotkanie było bardzo jednostronne. Najlepszym argumentem na poparcie tej tezy jest jedynka w statystykach przy strzałach oddanych przez zawodników Dalinu Myślenice. Od pierwszej minuty Cracovia zaatakowała wysokim pressingiem, który zmusił gości do wybijania piłki na oślep, gdzie z powrotem zdobywała ją drużyna gospodarzy. Na szczególne pochwały zasługuje druga linia Pasów, która zagrywała bardzo dobre podania prostopadłe, a także rozpoczynała wspomniany wcześniej pressing. Worek z bramkami otworzył się bardzo szybko. Po rajdzie z lewej strony Cracovia otrzymała rzut wolny. Dośrodkował Włoch, a Podyma nie miał żadnych problemów z pokonaniem Murzyna. Chwilę później autostradę, tym razem po prawej stronie, otworzył Wojewoda, świetnym podaniem obsłużył Zdziarskiego i zrobiło się 2:0 dla Cracovii. Ale dla gospodarzy było mało. Po każdej bramce zawodnicy Pasów wyciągali piłkę z siatki Dalinu i ustawiali ją na środku boiska. Na kolejną bramkę nie musieliśmy długo czekać. Po wrzuceniu piłki z lewej strony, Makuch wybił piłkę do góry, a w polu karnym zrobiło się zamieszanie, które wykorzystał Zdziarski zdobywając drugą bramkę w tym meczu. Nie minęły kolejne dwie minuty, a goście znowu musieli wyciągać piłkę z siatki. Po kapitalnym rozegraniu piłki tuż przed polem karnym, futbolówka została podana na lewą stronę, wrzucona do środka, a tam czekał Wojewoda i pewnym strzałem z woleja pokonał Murzyna. Tuż przed gwizdkiem oznaczającym koniec pierwszej połowy podaniem prostopadłym popisał się Strózik, a Wojewoda nie miał żadnych problemów z wykorzystaniem sytuacji sam na sam i zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Tak zakończyła się pierwsza część spotkania, w której goście nie istnieli. Widać było, że Cracovia czerpie radość z gry, a kolejne bramki tylko ją napędzają.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza. Piłkę na piątym metrze otrzymał Oliwa i ze stoickim spokojem przelobował Murzyna. Po tej bramce w końcu zobaczyliśmy zagrożenie pod bramką Sikory. Po kombinacyjnym rozegraniu w środku pola zawodników Dalinu, piłkę odebrał Wohlman, zagrał długą piłkę do Janusika, a ten trafił w słupek. Do piłki pierwszy doszedł Bociek i podwyższył wynik na 7:0. Ta bramka załamała piłkarzy Dalinu, którzy coraz częściej nie potrafili wykonać trzech podań, a nawet powalczyć o piłkę po wybiciu piątki przez Murzyna. Wykorzystał to Dziób, który po kolejnym wybiciu piłki przez obrońców gości na przysłowiową świecę, uderzył z woleja nie do obrony. Ale to nie był koniec. Piłkarze Cracovii raz po raz niepokoili bramkarza z Myślenic i na pewno strzeliliby jeszcze kilka bramek, gdyby nie fatalna skuteczność. Jak mówi stare przysłowie: "Co się odwlecze, to nie uciecze". Wojewoda wrzucił piłkę z prawej strony, a Płaza pewnie wykorzystał sytuację. W ostatniej akcji spotkania piłkę na skraju pola karnego otrzymał Zdziarski i uderzeniem z prostego podbicia ustalił wynik na 10:0.