Aktualności

1LJM : Gol receptą dla Górnika

2017-03-29

Pierwsza połowa nie była piorunującym widowiskiem. Obu zespołom nie udało się włączyć drugiego biegu by porwać nielicznie zgromadzoną publiczność. Od początku lepsze wrażenie sprawiali jednak gospodarze, którzy zainicjowali sporo akcji podbramkowych. Aktywny był w środku pola Kurzawiński, a na skrzydle wprowadzony w 9 minucie na boisko Kubik. Ten ostatni zainicjował piękną akcję prawą stroną w 13 minucie ale Maraseryanowi zabrakło nieco precyzji by dokładniej wykończyć jego dzieło. Podobnie zresztą Głowackiemu, który ostatecznie kończył akcję po ponownej wrzutce tym razem Piątka i tym razem z lewej flanki. Kubik błysnął i w 37 minucie po kapitalnym podaniu Głowackiego ze środka pola ale i tym razem Maraseryan nie zdołał wepchnąć piłki do siatki. Bardzo groźnie pod bramką Rysia było też w 23 minucie za sprawą powracającego po ciężkiej kontuzji Głowackiego. Ten najpierw wykiwał dwóch obrońców, strzelał, potem uprzedził jeszcze przed dobitką bramkarza, dorzucił piłkę do Maraseryana ale ten nie miał swojego dnia i znów spudłował. Zabierzowianie odgryźli się raz, za sprawą niepozornej prostopadłej wrzutki Majki w 35 minucie po której doszło do groźnie wyglądającego starcia Świerczyńskiego ze Żbikiem.
 

W drugiej połowie także nie prędko oglądaliśmy efektowny futbol. Chłopcy Piotra Pasternaka niemal kwadrans pracowali na pierwszą dogodną okazję bramkową po zmianie stron. Na ich szczęście już pierwsza z nich przyniosła im upragnionego gola, gola który rozkręcił miejscowych na tyle, że ci doprowadzili do pogromu. W 49 minucie gola otwierającego drogę do zwycięstwa zdobył kolejny wyróżniający się rezerwowy - Rembecki. Trafił do siatki po soczystym strzale/podaniu Piątka z 30 metrów i Górnik rozpoczął festiwal strzelecki. Kolejne gole padały jak z automatu. Dosłownie co kilka minut piłka lądowała w siatce bramki Rysia. W 51 minucie po dośrodkowaniu Kubika z końcowej linii boiska, formalnosći dopełnił Kurzawiński, po kolejnych czterech minutach było już 3:0, a tym razem odkuł się Maraseryan za niewykorzystane sytuacje sprzed przerwy i znakomicie dorzucił z kornera piłkę na głowę Książka. Potem jeszcze swoje łowy kontynuowali głównie rezerwowi bo i Urbańczyk postraszył Rysia, a i Kubik przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem po znakomitym podaniu Rembeckiego. Ryś w opałach był też i po uderzeniu Piątka z dystansu ale tym razem jeszcze w sukurs przyszła mu poprzeczka. W 79 minucie Ptak i tak ugrał swoje bo z karnego ustalił wynik meczu na 5:0. Osiem minut wcześniej, efektownego gola na 4:0 niezwykle precyzyjnym uderzeniem z 25 metrów zdobył wzbudzający zainteresowanie sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny Górnika - Ptak.
 

Górnicy bezdyskusyjnie ale i bez polotu ograli Kmitę Zabierzów na inaugurację rundy wiosennej w grupie mistrzowskiej I ligi. Podopieczni Piotra Pasternaka jednak świadomi swoich umiejętności nie wykonywali nerwowych ruchów mimo, że przez 50 minut sporej przewagi nie ustrzelili żadnego gola. Swoje zrobili też rezerwowi, którzy wnieśli sporo ożywienia w grę na prawej flance przed przerwą i w ofensywie po zmianie stron. Zabierzowianie do utraty pierwszego gola byli w stanie zatrudniać defensorów gospodarzy ale gdy zaczęły i to seryjnie padać kolejne gole, animusz gości systematycznie spadał.
 

I liga juniorów młodszych (Kraków - mistrzowska), 29.03.2017

Górnik Wieliczka - Kmita Zabierzów 5:0 (0:0)

Rembecki 49, Kurzawiński 51, Książek 55, Ptak 71, Piątek 79 (k)
 

Sędziował: Paweł Sikora (Kraków)
 

Żółte kartki: Kluczewski
 

Widzów: 25
 

Górnik: Świerczyński (41 Hebda) - Góralczyk, Hrabia, Ptak, Kapusta (50 Urbańczyk) - Maraseryan, Kurzawińśki, Książek, Piątek, Kłys (9 Kubik) - Głowacki.
 

Kmita: Ryś - Kluczewski (62 Afonin), Korzonek, Majka, Fatuła - Kukiełka, Chrzanowski (60 Roztworowski), Węgiel, Wolak, Bardoń (55 Filipek) - Żbik.
 

FUTMAL MVP: Maksymilian Kubik (Górnik).
 

Futmal MVP od naszego redakcyjnego reportera wędruje do Maksymiliana Kubika. Wybór nie był prosty bo nikt na murawie nie błyszczał na tyle, by można było wskazać kogoś bez namysłu. Niemniej Kubik wszedł na boisko niemal z marszu już w 9 minucie zmieniajac niedysponowanego Kłysa i choć dogrzewać musiał się na boisku, natychmiast i to niejednokrotnie zasiał niepokój w szeregach obronnych rywali. Gola nie zdobył, przy jednym asystował, a i przed przerwą wypracował kilka okazji kolegom, których nie udało im się skutecznie wykończyć. Duży plus dla Kubika za pewność siebie, szybkość i umiejętność wkomponowania się w mecz mimo nieoczekiwanego wejścia na murawę już w po kilku minutach meczu.
 

Kamil Kurzawiński (pomocnik Górnika): - Pierwsza połowa tego meczu była dla nas dość trudna ale to wynika chyba z tego, że to dopiero inauguracja po długich, zimowych przygotowaniach. Grałem już w weekend w zespole juniorów starszych i tam także mieliśmy w pierwszej połowie problemy by złapać właściwy rytm gry. Wierzę jednak, że z meczu na mecz będziemy się rozkręcać i małymi kroczkami dojdziemy do celu. Czy Kmita był wymagającym rywalem? Goście postawili przysłowiowy autobus na swojej połowie, myślę że trafne będzie stwierdzenie że był to rywal wymagający ale niezbyt dla nas groźny. Gdybym miał szukać najgroźniejszych ekip w tej lidze to wspomniałbym tu Tramwaj Kraków czy rezerwy AP 21, której pierwszy zespół występuje w Makroregionie. Co mogę powiedzieć o grze Kubika i Rembeckiego? No cóż, Rembecki trenuje już z pierwszym zespołem, jego dużym atutem jest bez wątpienia szybkość. Z kolei Maks Kubik wraca po ciężkiej kontuzji i wydaje mi się że wraca do swojej wysokiej dyspozycji. Cieszę się, że do zespołu powrócił też Przemek Głowacki. Trenuje już z nami na pełnych obrotach i dziś dane było mu wystąpić w meczu mistrzowskim. Gola co prawda nie zdobył mimo kilku okazji ale na trafienia jeszcze na pewno przyjdzie pora. Wszyscy trzej na pewno wnieśli dziś sporo do naszej gry.

 

Przemysław Głowacki (napastnik Górnika): - Owszem, nie był to wielki come back Głowackiego. Miałem przynajmniej dwie sytuacje, które moim zdaniem powinienem zamienić na gola ale na tą chwilę ważne dla mnie jest to, że wróciłem i że te sytuacje bramkowe się pojawiły. Natomiast jeśli chodzi o występ całego zespołu, to dość długo szukaliśmy swojego rytmu w tym pojedynku. Udało się to po przerwie i potem poszło już dość gładko. Czy psychicznie jestem już gotowy do gry? Pewnie nie do końca. Zresztą mówił mi to trener pierwszej drużyny Stanisław Owca, zauważył że gdzieś w psychice jeszcze siedzi to złamanie nogi, podobnie i trener Pasternak, który dąży do tego bym jak najszybciej wymazał sobie ten uraz z głowy. Ja osobiście także czuję, że brakuje mi jeszcze pewności siebie ale wiem doskonale, że z czasem wszystko wróci do normy. Czy tęsknię za duetem Głowacki - Sikora? Pytanie raczej retoryczne. Trudno nie tęsknić za Kubą, z nim na boisku najlepiej mi się współpracuje. Choć jestem przekonany, że i z Maksem Kubikiem czy Marcinem Piątkiem także jesteśmy w stanie stworzyć groźną grupę na boisku. Jak wyglądał mój powrot do pełni fizycznej dyspozycji? No cóż, po zdjęciu gipsu w pierwszej kolejności i to na dobry miesiąc wylądowałem na siłowni, by wzmocnić tą nogę, a potem już treningi indywidualne z trenerem Pasternakiem, skupialiśmy się na motoryce, sile noi kontakcie z piłką. Po około dwóch miesiącach pracy powróciłem do treningów z całym zespołem.


Komentarze

0 komentarzy


Dodaj swój komentarz

*
*