Górnik zadanie wykonał choć przyszło mu walczyć w niecodziennych dość okolicznościach. Zresztą drużyna Kmity także nie dysponowała składem, który wymarzyłby sobie trener Artur Gaweł. Miejscowi, których sytuacja kadrowa zmusiła do tego by po przerwie grać w dziesięciu (godzinę po tym meczu, swoje spotkanie rozgrywali juniorzy młodsi) dlatego wieliczanie chcieli jak najszybciej napocząć rywala i wypracować zaliczkę, której będzie można bronić w dalszej części meczu. Plan powiódł się w zasadzie w stu procentach. Już w 3 minucie Rutkiewicz popisał się fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego i piłka nad murem, a tuż obok słupka wpadła do sieci. Po kwadransie gry, miejscowi trafili po raz kolejny. Znakomicie, miękką piłkę z 18 metra w pole karne posłał Przybyłek, a Rembecki sprytnie i precyzyjnie trącił ją głową kierując ponownie do siatki. "Remba" miał wyborną okazję jeszcze chwilę wcześniej ale minimalnie spudłował w sytuacji sam na sam z Czechem. Ale wieliczanie ogólnie w pierwszym kwadransie problemów ze skutecznością nie mieli. W 18 minucie podwyższyli bowiem prowadzenie na 3:0 i chyba to właśnie podopieczni Piotra Pasternaka zamierzali osiągnąć. Znów błysnął wspomniany wcześniej Rutkiewicz, który tym razem przytomnie wyłuskał piłkę po niezbyt pewnej interwencji obrońców i z 15 metrów pokonał Czecha po raz kolejny. Potem już tak kolorowo pod bramką zabierzowian, wieliczanie nie mieli. Nie znaczy to, że nie kroiły się kolejne gole. W 23 minucie znakomicie prawą stroną boiska urwał się Urbańczyk. Próbował zaskoczyć bramkarza strzałem z ostrego kąta ale Czech sparował piłkę niemal pod nogi Rembeckiego. Ten robił co mógł, by dobić tańczącą tuż przed linią bramkową piłkę ale na tyle skutecznie defensorzy Kmity mu przeszkadzali, że skończyło się na ofensywnym faulu napastnika Górnika. W końcówce pierwszej połowy Rembeckiemu znów zabrakło nieco szczęścia bo trafił w słupek.
Co ciekawe, Kmita który do Wieliczki przyjechał z przetrzebionym (przez mecz drużyny seniorów) składem naprawdę dobrze się prezentował. Gdyby nie słabsza gra w defensywie, podopieczni Artura Gawła w zasadzie przez cały mecz nie dali się zdominować. Próbowali ofensywnej gry i kilka razy zmusili Świerczyńskiego do pokazania swojego kunsztu. Groźny przed przerwą ze stałych fragmentów gry był Juszczak. To on dwukrotnie zmusił do robinsonad golkipera Górnika. Po pauzie, goście mieli nieco łatwiej, bo trener Pasternak zdecydował się na niecodzienny manewr, a mianowicie świadomą grę w liczebnym osłabieniu przez całą drugą odsłonę i mogło to wieliczan słono kosztować. W 49 minucie lukę na lewej stronie obrony znalazł jeden z graczy Kmity. Do dogranej na końcową linię boiska piłki dopadł Czepiec, a jego dośodkowanie na gola zamienił Wójcik. Kilka minut potem zabierzowianie znów mieli okazję. Tym razem strzelał Czepiec ale tuż obok słupka. Groźnie było też w końcówce gdy tym razem piłkę Wójcikowi dogrywał Doliński ale wolej Wójcika okazał się mniej efektowny niż znakomita interwencja Świerczyńskiego. Na zakończenie jeszcze, raczej skupiający się na obronie zaliczki Górnik pokąsał nogą Rutkiewicza (ponownie gości ratował słupek) i ostatecznie wieliczanie wywalczyli komplet punktów. Futmal MVP tym razem trafia do Andrzeja Rutkiewicza, który wykonał kawał dobrej pracy na skrzydle przed przerwą i w środku pola w drugiej połowie, w której walka o środek pola była o tyle trudniejsza, że miejscowi grali w dziecięciu. Do tego oczywiście na koncie Rutkiewicza znalazły się dwa efektowne gole.
I liga juniorów, 23.04.2017
Górnik Wieliczka - Kmita Zabierzów 3:1 (3:0)
Rutkiewicz 3, 18, Rembecki 16 - Wójcik 49
Sędziował: Artur Daniel (Kraków)
Górnik: Świerczyński - Miękina, Józefek, Czyżowski, Urbańczyk - Sz.Kubik, Przybyłek, Ptak, Rutkiewicz - Rembecki (46 Morawski), Frydecki.
Kmita: Czech - Konkol, Haduch, Stefanowski, Doliński - Wójcik, Czepiec, Juszczak, Olkuski - Janas (46 Salicki), Terebiewiec.
FUTMAL MVP: Andrzej Rutkiewicz (Górnik)

Michał Józefek (obrońca Górnika): - Mecz potoczył się idealnie po naszej myśli. Szybko zdobyliśmy dwie bramki i mieliśmy solidną zaliczkę na resztę pojedynku. W końcówce było co prawda trochę nerwowo bo trochę z konieczności całą drugą połowę grać musieliśmy w dziesięciu ale ostatecznie udało się wywalczyć trzy punkty i to najważniejsze. Oczywiście ta gra w liczebnym osłabieniu sporo nas dziś kosztowała. Kmita miał momentami przewagę na boisku i szczerze mówiąc Świerczyńskiemu w dużej mierze zawdzięczamy to, że nie mieliśmy większej nerwówki w końcówce meczu. Czy kogoś konkretnie obciąża ten gol dla Kmity? Nie oceniam tego w takich kategoriach. Na pewno były w tej akcji nasze błędy, a bramkowa okazja zrodziła się z prawej strony, którą zabierzowianie zdecydowanie więcej atakowali.

Hubert Świerczyński (bramkarz Górnika): - To nie był łatwy mecz, szczególnie w drugiej połowie gdy dało o sobie znać to, że przeciwnik grał w przewadze. Mimo tych przeciwności losu udało nam się osiągnąć cel i to chyba największy plus tego pojedynku. Kmita też przyznać trzeba, cały czas starał się grać ofensywnie. Nieźle też szło im w odbiorze piłek przy naszych atakach. Kończyło się to licznymi kontrami ale prawda jest też taka, że my także mieliśmy kilka znakomitych szans by strzelić kolejne gole. Wystarczy wspomnieć o dwóch słupkach ratujących zespół gości. Kim jest "człowiek zza bramki"? To taki nasz sufler :-) A tak całkiem na poważnie, to pan Marek Rutkiewicz, nasz trener bramkarzy. Jego pojawienie się w zespole to był strzał w dziesiątkę. Nie dość, że ciężko z nami pracuje na treningach, to profesjonalnie podpowiada i wciąż uczy nas pracy bramkarza nawet podczas meczów. Cieszę się, że w zespole Piotra Pasternaka taktyka gry skupia się nie tylko na zawodnikach z pola ale i praca golkiperów jest dostrzegana i bardzo istotna. Co do współpracy z panem Markiem to szczególnie cieszy mnie to, że można z nim porozmawiać zawsze i na każdy temat. Śmiało o cokolwiek zapytać, poprosić o wskazówki. Bez wątpienia dużo wnosi do naszego zespołu. Czy Hebda jest moim zmiennikiem? Nie, tu wciąż trwa rywalizacja i każdy trening to okazja do udowodnienia trenerowi, że zasłużyło się na wystąpienie w pierwszym składzie. O tym, kto stanie w bramce od pierwszej minuty dowiadujemy się z Hebdą na odprawie przedmeczowej.
Źródło: Piotr Kwiecień