Aktualności

1LJM: Kanonada strzelecka w Pcimiu

2017-04-26

Trzy gole w pierwszych ośmiu minutach meczu naprawdę zrobiły wrażenie. Górnik do Pcimia przyjechał ze świadomością, że gospodarze są świeżo po wyjazdowej wygranej z jednym z faworytów grupy - AP 21 Kraków. I zapewne spodziewali się na grząskiej murawie naprawdę ciężkiej przeprawy.

 

Ciężko, tak naprawdę mieli w tym meczu jednak tylko gospodarze. Już po 8 minutach przegrywali 0:3 i w zasadzie nie było w tym nic nadzwyczajnego. Podopieczni Piotra Pasternaka od samego początku mało grali wszerz boiska, a całą masę podań posyłali prostopadle do Głowackiego, czy zbiegających ze skrzydeł Kubika i Manaseryana. Te prostopadłe piłki okazały się prawdziwą zmorą Pcimianki. Miejscowi zupełnie nie radzili sobie z takim stylem gry rywala, który raz za razem dochodził do sytuacji strzeleckich. Znakomicie w środku pola te piłki dogrywali Piątek z Kurzawińskim. Ten ostatni dokładał do tego jeszcze wiele kluczowych przechwytów, co do przerwy faworyzowało go w wyborze na FUTMAL MVP tego pojedynku. 

 

Ale wracając do szalonego początku tego widowiska. Już w 3 minucie Piątek posłał jedno z pierwszych w tym meczu prostopadłych podań, znakomicie zachował się też Manaseryan odważnie wbiegając przed obrońcę dzięki czemu wypracował sobie okazję sam na sam z Gaudynem i otworzył wynik rywalizacji. Dosłownie w kolejnej akcji, goście podwoili rozmiary prowadzenia. Mało brakowało, a efektownie bezpośrednio z kornera piłkę do siatki posłałby Sikora. Piłka co prawda zmierzała poza dalszy słupek bramki Gaudyna ale niefortunna interwencja Leśniaka, który delikatnie zmienił tor jej lotu głową spowodowała, że futbolówka zmieściła się w świetle bramki i po słupku wtoczyła się do siatki. Podopieczni Marka Marszalika szybko ustawili piłkę na środku boiska by rozpocząć pościg za wynikiem ale zanim zaczęli swój plan wcielać w życie, przegrywali już 0:3. Tym razem po szarży i dośrodkowaniu Kubika z lewej strony boiska i niezbyt udanej interwencji obrońcy, do akcji wkroczył Głowacki, który nieco pomieszał w głowach rywali i strzelił w końcu z 15 metrów płasko, w dalszy narożnik. Co ciekawe strzał był mało groźny ale piłka chyba nieco zamortyzowała swój kozioł w ubłoconym przedpolu bramkowym i Gaudyn znów musiał szukać jej za linią bramkową. 

 

Pcimianie po kwadransie nieco ochłonęli i zawiązali kilka ciekawych akcji. Dużo ożywienia w ich poczynania wprowadzał duet niezwykle dynamicznych i dobrze wyszkolonych technicznie zawodników: Jugowiec oraz Panek. Problemem gospodarzy była jednak niemal niezawodna defensywa Górnika. Hrabia z Kurzawińskim znakomicie czyścili okolice pola karnego i tam właśnie niemal każda akcja miejscowych znajdowała swoje nieszczęśliwe zakończenie. Goście wyprowadzili za to kilka kontr, i po jednej z nich Piątek omal nie zaskoczył Gaudyna uderzeniem z 25 metrów. I choć niewiele na to wskazywało, to pcimianie i to dość szybko wrócili o gry o zwycięstwo!

 

W 23 minucie Panek uderzał z 35 metrów z rzutu wolnego. Hebda niefortunnie wypuścił piłkę z rąk i Mizera głową dopełnił jedynie formalności. Siedem minut potem pcimianie zdobyli gola kontaktowego. Tym razem także trochę przy pomocy gości. Banik ścigał się z Hrabią w kierunku końcowej linii boiska. Obrońca Górnika nagle jednak oddał pole rywalowi, ten wpadł w pole karne i z ostrego kąta zaskoczył Hebdę. Po meczu okazało się, że Hrabia zatrzymał się bo szarpany za koszulkę przez Banika nie był w stanie kontynuować biegu. Fakty były jednak takie, że Górnik po kapitalnym starcie, przed półmetkiem stracił dominację i do szatni schodził z o wiele mniejszą zaliczką.

 

Górnicy na drugą połowę zmodyfikowali ustawienie i skład. W ofensywie sporo ożywienia wniósł Rembecki, dzięki niemu o wiele lepiej funkcjonował Głowacki. Wprowadzenie czwartego obrońcy (Płonka) w zasadzie zamknęło jakąkolwiek ścieżkę gospodarzy ku szesnastce wieliczan. Górnikowi klocki poukładały się na tyle, że niemal od razu po zmianie stron wznowił kanonadę strzelecką. W odstępie pięciu minut Górnicy znów ustrzelili trzy oczka i ostatecznie zamknęli temat walki o trzy punkty. Zaczęła się za to mała pogoń za wynikiem dwucyfrowym. Zrodziła się także w tej drugiej połowie postać godna FUTMAL MVP. Został nią Przemysław Głowacki, który dołożył jeszcze dwie efektowne bramki (głową od słupka i z metra tuż pod poprzeczkę), a przy golu Rembeckiego zaliczył nietuzinkową asystę. Co ciekawe, przy golu na 2:6 palce maczał i rezerwowy Płonka. To on posłał piłkę do Głowackiego, który ustawiony tyłem do bramki idealnie i subtelnie zarazem zmienił tor lotu piłki by oszukać obrońców i znaleźć tym samym wbiegającego w pole karne Rembeckiego. Snajper gości postawił jedynie wisienkę na torcie. W międzyczasie dwa gole dołożył jeszcze bardzo aktywny na lewej flance Kubik, a w końcówce Piątek trafił na 2:9. Blisko było także i gola na 2:10 ale piłka po ładnym uderzeniu Hrabiego z rzutu wolnego obiła jedynie słupek bramki Gaudyna.

 

Górnik rozegrał znakomite spotkanie zarówno pod kątem skuteczności ale i taktyki. Błyskawicznie rozstrzelał przeciwnika, a do końca pierwszej połowy atakował mało frontalnie - posyłając bolesne, prostopadłe piłki z własnej połowy boiska. Po przerwie zaś, gdy trzeba było ponowić ucieczkę przed Pcimianką, zaatakował frontalnie uniemożliwiając rywalowi próby doprowadzenia do remisu. Pcimianie dali się zaskoczyć aż trzykrotnie w pierwszych ośmiu minutach. Bez wątpienia podcięło im to skrzydła i wyraźnie nie byli w stanie wzbić się na swój poziom gry. Ambitna walka co prawda wynagrodzona została dwoma golami przed przerwą ale po niej miejscowi nie mieli już w zasadzie nic do powiedzenia. Pcimianie borykali się także z brakiem podstawowego bramkarza, który w pojedynku z AP 21 doznał urazu.

 

I liga juniorów młodszych (Kraków-mistrzowska), 26.04.2017

 

Pcimianka Pcim - Górnik Wieliczka 2:9 (2:3)

 

Mizera 23, Banik 30 - Manaseryan 3, Leśniak 5 (s), Głowacki 8, 46, 61, Kubik 47, 71, Rembecki 51, Piątek 78

 

Sędziował: Krzysztof Cienkosz (Myślenice)

 

Widzów: 20

 

Pcimianka: Gaudyn - Leśniak, Mizera, Korzeń, Stawowy (72 Karpierz) - Firek (60 Janicki), Jugowiec, Mirek, Panek, Muniak (41 Filipek) - Banik.

 

Górnik: Hebda (41 Świerczyński) - Książek, Hrabia, Urbańczyk (60 Kapusta) - Kurzawiński (41 Rembecki) - Manaseryan, Góralczyk (41 Płonka), M.Kubik - Sikora, Piątek - Głowacki.


FUTMAL MVP: Przemysław Głowacki (Górnik)

 

Filip Hrabia (obrońca Górnika): - Słusznie Pan zauważył, że po ośmiu minutach mieliśmy wygraną w kieszeni, ale na przerwę nieoczekiwanie schodziliśmy z obawami o zwycięstwo. Faktem jest, że znakomicie weszliśmy w ten mecz. Błyskawicznie zdobyliśmy aż trzy i to ładne bramki ale potem nagle coś się zacięło. Źle funkcjonował środek pola i zaczęły pojawiać się błędy. Grząska murawa także nie sprzyjała ale to akurat należy zestawić na drugim planie. Pytał Pan o okoliczności drugiego gola dla Pcimianki. Otóż owszem, wygrałem wyścig o piłkę, uprzedziłem rywala i się zastawiłem. Ale nagle poczułem szarpnięcie, niby delikatne ale wybijające z rytmu biegu i to spowodowało że nagle ten wyścig o piłkę zmuszony byłem przegrać. No cóż, akcja jednak toczyła się dalej i jej finał znamy. Teraz już wiem, że powinienem się jednak lepiej zachować w tej sytuacji. Odnosząc się natomiast do pytania o ten rzut wolny z 80 minuty to powiem szczerze, że od początku sezonu szykowałem się na tą jedną próbę i akurat dziś w Pcimiu było mi dane ją podjąć. Niestety zabrakło centymetrów i gol numer 10 w tym meczu niestety nie padł. Co było kluczem do zwycięstwa? Myślę, że prostopadłe piłki, zwłaszcza te posyłane przez Marcina Piątka. Gospodarze zupełnie z tymi zagraniami sobie dziś nie radzili.

 

Jakub Płonka (obrońca Górnika): - Czy wprowadzenie mnie na boisko, jako czwartego obrońcy miało pozwolić załatać dziury w naszej obronie po utracie dwóch goli? Być może to właśnie trener miał na myśli. Z mojej wiedzy wynika jednak, że chodziło przede wszystkim o to, że Dominik Góralczyk w przerwie narzekał na skurcze łydek. Wygląda więc na to, że to było przyczyną tej zmiany. Oczywiście oznaczało to także, że zwiększyliśmy liczebnie do czterech osób formację obrony. Ta zmiana okazała się chyba całkiem udana bo zespół znakomicie komunikował się po przerwie, nadal długo utrzymywaliśmy się przy piłce, kontrolowaliśmy mecz i chyba też wykorzystaliśmy to, że rywale nieco gorzej fizycznie znieśli trudy tego spotkania. Czy Pcimianka po wygranej z AP 21 miała być dla nas bardzo ciężkim wyzwaniem? Pewnie tak, ale bez wątpienia błyskawicznie strzelone trzy gole ustawiły ten mecz pod nas. Gdyby nie to, podejrzewam że byłaby to faktycznie ciężka przeprawa.

 

Źródło: Piotr Kwiecień


Komentarze

0 komentarzy


Dodaj swój komentarz

*
*