Tramwaj ma patent na Górnika wiosną tego roku. Podopieczni Macieja Wejnera wygrali drugi mecz z rzędu z zespołem Piotra Pasternaka i w dużej mierze dzięki temu właśnie włączyli się do walki o wygranie I ligi. Co istotne, krakowianie odnieśli o tyle ważne zwycięstwo, że jeśli w zaległym meczu z rywalem niżej notowanym nie zawiodą, zostaną nowym liderem tabeli!
I o ile wiele mówiło się, że w pierwszym wiosennym pojedynku tych ekip rozegranym w Kokotowie, Tramwaj szczęśliwie wydarł Górnikom komplet punktów, to tym razem już na własnym terenie na to zwycięstwo po prostu uczciwie zapracował. Można gdybać, że wieliczanie mogli śmiało zremisować gdyby Głowacki w 87 minucie wykorzystał karnego ale tak naprawdę, przed tym karnym mogło być i 3:1 dla gospodarzy gdyby Piwowarczyk w niewiarygodny sposób nie spudłował z najbliższej odległości.
Ale zanim doczekaliśmy się na prawdziwe emocje, oglądaliśmy popisową grę defensywną obu zespołów. Bardzo dobrze spisywały się zarówno formacje obrony jak i pomocy z tym, że mowa głównie o poczynaniach obronnych. O wiele ciężej było za to wypracować naprawdę groźną bramkową szansę. Od początku jednak z większą werwą grali miejscowi i to oni znacznie częściej nękali szyki obronne przeciwnika. Niewiele jednak z takiego układu na boisku wynikało zwłaszcza dla Tramwaju. Poza jedną akcją, w której do piłki tuż pod polem bramkowym dopadł Piwowarczyk i nie zdołał pokonać Świerczyńskiego - w pierwszych 30 minutach nie doczekaliśmy się emocji pod bramką gości. Ci zaś, wyprowadzili kilka kontrataków, ale i im niewiele z nich wychodziło. Można wspomnieć o niecelnym uderzeniu Piątka z dystansu po nienajlepszym wybiciu piłki przez Cybulę oraz przede wszystkim o sytuacji sam na sam Rembeckiego z 29 minuty (bramkarz uprzedził w ostatniej chwili napastnika Górnika). I być może właśnie ta, pierwsza wyborna okazja strzelecka nieco otworzyła ten mecz. Efekty nadeszły nadspodziewanie szybko.
Już w kolejnej akcji, w 31 minucie w trochę niefortunnych okolicznościach, Tramwaj stracił bramkę. Z autu piłkę dorzucał Urbańczyk, Głowacki zgrał ją do Rembeckiego który oddał z 17 metrów strzał. Piłka rykoszetem od obrońcy wpadła wprost pod nogi osamotnionego pod bramką Sikory i temu pozostało jedynie dopełnić formalności. Korzyści z bardziej otwartej gry od 30 minuty osiągnęli i miejscowi. W 39 minucie rozgrywający bardzo dobrą partię Piwowarczyk znakomicie wyszedł do piłki zagranej z głębi pola, zwiódł przy końcowej linii obrońcę i idealnie dograł do niepilnowanego Ormiana. Ten jedynie dołożył nogę i doprowadził do remisu. Emocjonujący ostatni kwadrans pierwszej odsłony zamknął Piątek, który w 41 minucie po solowej akcji, trafił z 20 metrów w słupek bramki Cybuli. Tramwaj mógł czuć trochę niedosytu po pierwszej odsłonie. Lepiej funkcjonowała druga linia miejscowych, znakomicie będącemu kręgosłupem składu gości tercetowi - Kurzawiński, Piątek, Sikora przeciwstawiali się Piwowarczyk, Wcisło i wracający się po piłki do środka pola Ormian. Krakowianie stracili gola w trochę niefortunnych okolicznościach, sami zaś wypracowali ładną akcję i bezlitośnie wykorzystali brak asekuracji w defensywie Górnika.
Tramwaj groźniejszy był także w drugiej odsłonie gdy to goście mocniej przycisnęli i próbowali stłamsić krakowian pod ich polem karnym. Ci jednak wciąż naprawdę solidnie się bronili i bardzo długo pozostawali nienaruszeni. Po kilku kontrach, groźnie było za to pod bramką Świerczyńskiego. Mocno dawał się we znaki zwłaszcza Piwowarczyk, który z łatwością dochodził do sytuacji strzeleckich. W 49 minucie uderzał jednak zbyt słabo, w 62 minucie znakomicie obsłużył podaniem Rokosza, który spudłował z niewielkiej odległości noi wreszcie w 77 minucie gdy wyszedł na czyściutką pozycję strzelecką. Miał dużo miejsca, czasu i opcji wykończenia akcji. Zdecydował się na uderzenie w krótki róg z narożnika pola bramkowego ale trafił jedynie w boczną siatkę. Wieliczanie mimo wielu prób zderzali się z bolesną rzeczywistością. Niemal do końca meczu nie było im dane ukarać miejscowych za niewykorzystane szanse. Mało tego, w 82 minucie najlepszy duet krakowian Ormian - Piwowarczyk sklecił akcję, która okazała się niezwykle istotna dla walki o awans do Małopolskiej Ligi Juniorów Młodszych. Po znakomitym prostopadłym podaniu Ormiana, Piwowarczyk z końcowej linii po raz drugi w tym meczu wyśmienicie wyłożył piłkę nadbiegającemu koledze i tym razem Wcisło dopełniał jedynie formalności. Okazało się jednak, że krakowianie wcale nie musieli pozostać bezkarni. W 84 minucie M.Kubik ostemplował poprzeczkę bramki Cybuli, a w 87 minucie Głowacki koszmarnie przestrzelił karnego podyktowanego za faul Leśniaka na Rembeckim. "Głowa" trafił idealnie w środek między słupki ale nie była to niestety bramka rugby i piłka poszybowała poza ogrodzenie stadionu.
Tramwaj odniósł niesłychanie ważne zwycięstwo. Dzięki temu, losy awansu do baraży o MLJM leżą już przede wszystkim w nogach "tramwajarzy". Miejscowi jako jedni z nielicznych zdołali zneutralizować siłę ognia górników rodzącą się w środku pola. Najbardziej wartościowego gracza meczu wybieraliśmy pomiędzy Jakubem Ormianem i Wiktorem Piwowarczykiem. Wybór nie był prosty bo Ormian zdobył jednego gola i dużo pracował też w środku pola. Piwowarczyk zaś był chyba jednak nieco trudniejszy do zatrzymania. To jemu udało się najwięcej napsocić pod polem karnym Górnika, czego obrazem są choćby dwie asysty i kilka okazji na pokonanie Świerczyńskiego osobiście.
I liga juniorów młodszych (Kraków-mistrzowska), 24.05.2017 - zaległy z 2.kolejki
Tramwaj Kraków - Górnik Wieliczka 2:1 (1:1)
Ormian 39, Wcisło 82 - Sikora 31
Sędziował: Tomasz Tatarzyński (Kraków)
Żółte kartki: Kozik, Leśniak - Polus, Kurzawiński, Sikora, Kapusta
Czerwona kartka: Kurzawiński 90 (druga żółta)
Widzów: 20
Tramwaj: Cybula - Grzybowski, Rokosz, Juszczak, Zięba - Kostrz (46 Leśniak), Wcisło, Piwowarczyk, Czepiec, Kozik - Ormian (74 Hamarene).
Górnik: Świerczyński - Góralczyk, Polus, Urbańczyk (74 Książek) - Kurzawiński - Manaseryan, Sikora (65 Kapusta), Piątek, M.Kubik (72 Morawski) - Rembecki, Głowacki.

Kamil Polus (obrońca Górnika): - Nie takiego powrotu do gry w juniorach młodszych się spodziewałem. Dziś po raz pierwszy od dłuższego czasu zagrałem pełny mecz w juniorach (po występach w pierwszej drużynie seniorów) i liczyłem, że uda się pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Niestety nie udało się i boli to tym bardziej, że ten mecz może okazać się kluczowy w walce o awans. Trzeba jednak przyznać, że Tramwaj zagrał o wiele lepszy mecz od poprzedniego, w którym także występowałem (wówczas wygraliśmy 4:1). Nie wyszedł nam dziś ten mecz a mimo to były okazje by odwrócić jeszcze jego losy choćby w samej końcówce gdy mieliśmy karnego. Niestety zabrakło zimnej krwi i schodzimy z boiska pokonani. Czy wynik oddaje przebieg meczu? Odpowiem tak - to był mecz błędów i Tramwaj więcej z nich wykorzystał, takie mam odczucie tak na gorąco po zakończeniu tego spotkania. Wydaje mi się że kluczowy w tym spotkaniu był brak dobrej współpracy w naszym środku pola. Grając trójką obrońców, tam właśnie wszystko musi działać bezbłędnie. Widać to było zwłaszcza w pierwszej połowie z tym, że poza jedną kontrą rywala - w zasadzie się to na nas nie mściło. W drugiej połowie tych okazji Tramwaj miał już kilka. O tym, że nienajlepiej graliśmy w środku pola świadczy choćby fakt, że pomimo aż czterech naszych graczy w środku boiska, rywal posłał prostopadłą piłkę, która okazała się dla nas zabójcza. Zresztą obie bramki dla gospodarzy zrodziły się w środkowej strefie boiska gdzie nie doskoczyliśmy do rywala odpowiednio wcześnie.

Maksymilian Kubik (pomocnik Górnika): - Na ile ten mecz różnił się od tego pierwszego, w Kokotowie? Znacznie się różnił. Tramwaj zagrał zdecydowanie lepiej, a my natomiast zdecydowanie gorzej zwłaszcza w środku pola. Tak naprawdę w ogóle nie graliśmy dziś tego, co zazwyczaj. Brakowało gry z pierwszej piłki, schematycznej gry po trójkącie, spokojnie, po ziemi, nie brakowało za to długich podań, których raczej na codzień unikamy. Noi efekty niestety widać. Tramwaj wziął nas z kontry i musieliśmy dziś uznać jego wyższość. Ale boli też znów niewykorzystany karny. To była sama końcówka meczu i można było jeszcze uratować choćby jeden punkt, który mógłby być dla nas niezwykle cenny w perspektywie walki o pierwsze miejsce. A tak, musimy już teraz grać bezbłędnie do końca sezonu i liczyć na wpadkę Tramwaju.
Źródło: Piotr Kwiecień