Pojedynek lidera I ligi juniorów młodszych Górnika Wieliczka z Pcimianką był typowym spotkaniem do jednej bramki, a drużyny dzieliła przepaść w umięjetnościach czysto piłkarskich jak i w sposobie gry. Górnicy przystąpili do tego meczu niczym "Szybcy i wściekli". Zamierzali rozprawić się z rywalem błyskawicznie i jak najbardziej okazale.
Już w 4 minucie rozpoczął się festiwal strzelecki. Piątek wrzucił długą piłkę za obrońców, do której dopadł Kubik i precyzyjnym strzałem dał miejscowym prowadzenie. W 9 minucie było już 2:0. Fatalne wybicie piłki we własne pole karne przez Firka, bezlitośnie wykorzystał Manaseryan. Ten sam zawodnik podwyższył wynik na 3:0, po ładnej wymianie podań Głowackiego z Urbańczykiem w 15 minucie. Wcześniej w 14 minucie jedną z nielicznych akcji gości kończy strzałem Janicki, jednak niecelnym. W 19 minucie Banik po podaniu Muniaka również nie trafia w cel. W odpowiedzi, w 23 minucie zdobywa natomiast gola Głowacki, wykorzystując ładne dogranie Sikory. Również Głowacki nieznacznie się myli po ładnym strzale z pierwszej piłki w 29 minucie. W 31 minucie swoje drugie trafienie zalicza Kubik, wykorzystując odbitą od obrońców piłkę i precyzyjnie umieszczając ją główką tuż przy słupku. W 35 minucie Polus zainicjował ładną akcję, podał do Manaseryana, ten wypatrzył w polu karnym Rembeckiego, który nie zmarnował takiej okazji. Do przerwy 6-0, więc zanosiło się na klęskę i dwucyfrowy bagaż bramek dla Pcimianki. Natomiast Górnikom w pierwszej połowie, w zasadzie wychodziło wszystko, prostopadłe zagrania miedzy obrońców, częsta gra do skrzydeł i przede wszystkim umiejętne przenoszenie ciężaru gry na przeciwległą stronę boiska. Jeśli goście mieli nadzieję, że gospodarze prowadząc 6-0, a zarazem zmieniając czterech zawodników, zwolnią tempo, to niestety srodze się zawiedli.
W 46 minucie do wybitej przez obrońców po rzucie rożnym piłki, dopadł Piątek i kapitalnym strzałem lewa nogą z 23 metrów dosłownie ściągnął pajęczynę z okienka bramki Filipka. Minutę później z 18 metrów uderzył Kłys i piłka wpadła do siatki przy biernej postawie golkipera, który ewidentnie w tej sytuacji skiksował. Ten sam Kłys w 63 minucie trafił futbolówką w słupek, a za chwilę Piątek obił z kolei poprzeczkę. Dwie minuty później Kubik pozazdrościł celności kolegom i również ostemplował poprzeczkę, lecz tym razem odbitą piłkę, na klatkę przyjął Rembecki i nie dał bramkarzowi szans na skuteczną interwencję. W następnej minucie, po rzucie rożnym, piękną przewrotką Sikora podwyższa wynik, to był po prostu strzał w 10-kę. Ale to nie koniec bramek, w 67 minucie z dystansu swojego trzeciego gola zdobył Rembecki, natomiast w 75 min goście zaliczają trafienie honorowe, z prawej strony dograł Janicki, a Wątor dość szczęśliwie umieścił piłkę w siatce, tym samym ustalając wynik zawodów na 11:1.
Druga połowa to była już totalna dominacja Górnika, miejsc owi dosłownie grali w przysłowiowego dziadka, wymieniając w pewnym momencie bodajże 28 podań. To chyba mówi wszystko. W ekipie Pcimianki tylko Banik zasługuje na pochwałę, natomiast wśród gospodarzy nikt nie zawiódł, a na najwyższe noty zasłużyli Polus, Sikora i Piątek i temu ostatniemu przyznaję MVP, przede wszystkim za przegląd pola, umiejętne rozdzielanie piłek, nie wdawanie się w zbędne dryblingi, a także za swego rodzaju arytmię w grze tzn. zwalnianiu i w odpowiednim momencie przyspieszaniu, nie wpomnę już o bramce, która była rzadkiej urody.
I liga juniorów młodszych (Kraków-mistrzowska), 28.05.2017
Górnik Wieliczka - Pcimianka Pcim 11:1 (6:0)
Kubik 4, 31, Manaseryan 9, 15, Głowacki 23, Rembecki 35, 65, 67, Piątek 46, Kłys 47, Sikora 66 - Wątor 75
Sędziował: Radosław Wilk (Kraków)
Górnik: Świerczyński - Góralczyk (41 Płonka), Polus, Urbańczyk (41 Kapusta) - Ptak - Manaseryan (41 Kłys), Piątek, Sikora, Kubik - Rembecki, Głowacki (41 Morawski).
Pcimianka: M.Filipek - Firek, Korzeń, Stawowy, D.Filipek - Karpierz, Jugowiec, Mirek (47 Wątor), Muniak (26 Dziadkowiec) - Janicki, Banik.
FUTMAL MVP: Marcin Piątek (Górnik)

Leon Manaseryan (pomocnik Górnika): - Nie lekceważyliśmy przeciwnika, ale po prostu mieliśmy dziś przewagę. Oddaliśmy więcej strzałów i trzy punkty są nasze. O nieudanym meczu z Tramwajem udało się chyba zapomnieć, musimy się zmobilizować i po prostu grać dalej. Swój dzisiejszy występ oceniam jako udany, strzeliłem dwie bramki, zaliczyłem asystę, miałem jeszcze kilka okazji z prawej nogi, ale nie wyszło, mówi się trudno.
Kamil Rembecki (napastnik Górnika): - Rywal nie był wymagający, a my dobrze graliśmy w piłkę. Cieszę się ze zdobytych dziś bramek choć wiem, że nie były jakieś specjalnej urody, ale bramka to bramka. Szkoda porzedniego spotkania, mecz się nam układał wygrywaliśmy 1-0, dwie głupio stracone bramki, zmarnowany karny, cóż tyle. Wierzę, że pomimo tej porażki i tak awansujemy, każdy z nas w to wierzy.
Źródło: Piotr Prochownik