Aktualności

1LJ: RembaGol

2017-06-07

Rembecki - Morawski - Zajadlik, to tercet który w środowe popołudnie rozmonotwał ekipę Kmity Zabierzów. Na popisy tych trzech graczy czekać musieliśmy jednak dość długo, bo i też przez pierwsze 35 minut to zabierzowianie dyktowali warunki gry na boisku. 

 

Podopieczni Artura Gawła zagrali od początku wysokim presingiem, a dodatkowo motywując się nawzajem, mocno napsuli krwi wiceliderowi tabeli. Gospodarze mieli jednak problem z celownikiem. Mimo wielu zainicjowanych akcji, Hebda do najbardziej zapracowanych nie należał. Pierwszy wyzwanie podjął Olkuski po dośrodkowaniu Furtaka ale piłka po jego uderzeniu omal nie wybiła okna w przejeżdżającym 30 metrów za bramką pociągu. Drugi w kolejce ustawił się najlepszy w ekipie Kmity Juszczak. Ten wykorzystał błąd Czyżowskiego ale uderzenie z 18 metrów pozostawiało równie wiele do życzenia. 

 

Oba zespoły kiepsko prezentowały się w środku pola jeśli chodzi o defensywę i odbiór piłki. Znacznie lepiej, w pierwszych 35 minutach w ofensywie za to radzili sobie gospodarze. Mogli polegać przede wszystkim na umiejętnie utrzymującym się przy piłce Juszczaku w środku pola i trudnym do upilnowania na prawym skrzydle Furtaku. Tak naprawdę solidnie funkcjonowały w zespole Kmity te dwa ogniwa. Na pierwsze pół godziny wystarczało, ale gdy Górnik zaczął być produktywny, losy meczu szybko odwróciły się.

 

Podopieczni Piotra Pasternaka przegrywali początkowo walkę w środku pola. Szukali więc szans na gola w nogach Zajadlika i Kubika. Szczególnie ten pierwszy miał dużo roboty ale jego dośrodkowania nie znajdowały adresatów. Górnicy zagrożenie dla bramki Czecha potrafili zesłać jedynie po stałych fragmentach gry. W 20 minucie potwornie namieszało się w polu bramkowym po dośrodkowaniu Przybyłka z kornera. Atakowali tam piłkę i Rembecki i Zajadlik oraz Frydecki ale choć było groźnie, to piłka do siatki drogi nie znalazła. Podobnie zresztą w 28 minucie gdy po kolejnym precyzyjnym dośrodkowaniu Przybyłka (tym razem z rzutu wolnego), walkę powietrzną wygrał Zajadlik. Tańczącą po polu karnym piłkę huknął wreszcie z 15 metrów Kubik ale pomylił się dosłowne o włos.

 

Dopiero po 30 minutach goście zaczęli dochodzić do głosu w środkowej strefie boiska. Zaczęły pojawiać się pierwsze prostopadłe podania z głębi pola i od razu przyjezdnym zrobiło się lżej. W 31 minucie Frydecki dostał kapitalną piłkę między obrońców ale przegrał pojedynek sam na sam z Czechem. Golkiper górą był i kilkadziesiąt sekund później gdy Rutkiewicz wypracował "1 na 1" także prostopadłym podaniem Rembeckiemu ale przy trzeciej okazji, piłka ostatecznie wylądała już w sieci. W 36 minucie Frydecki po raz drugi znakomicie obsłużony podaniem z głębi pola, podciął piłkę nad Czechem ale trafił jedynie w poprzeczkę. Przytomnie jednak z końcowej linii dogrywał jeszcze Miękina i Rembecki otworzył wynik meczu. Noi zaczęło się...

 

Przed przerwą goście zaatakowali jeszcze raz. Po kolejnym świetnym podaniu Przybyłka z rzutu wolnego, Książek nie pierwszy raz wygrał pojedynek główkowy w polu karnym ale tym razem uderzył wydawałoby się nie do obrony. Czech jednak błysnął intuicją i refleksem. 

 

Gol wyraźnie orzeźwił piłkarzy Górnika. Od początku drugiej połowy przyjezdni nie dawali o sobie zapomnieć. Już na wstępie znakomite okazje mieli Zajadlik i Frydecki. W 57 minucie doczekaliśmy się drugiej bramki. Po faulu Juszczaka na świeżo wprowadoznym na boisko Manaseryanie, Rembecki z karnego podwyższył na 0:2. Trafił do siatki lokując piłkę idealnie w lukę między rękawicą Czecha, a słupkiem jego bramki. Gol numer dwa to trafienie Rembeckiego ale dzieło tak naprawdę rezerwowego Manaseryana. I o rezerwowych będzie teraz słów kilka. Trener Pasternak po przerwie do rozkręconej karuzeli w środkowej strefie boiska, dokładał kolejne źródła napędu w postaci skrzydłowych. Manaseryan znacznie dołożył pracy obrońcom Kmity na ich prawej stronie, a wkrótce na murawie pojawił się i Morawski, który z kolei wykręcił parę niezłych numerów po przeciwnej stronie boiska. 

 

Rembecki znalazł się zatem w siódmym niebie. Dostawał piłki od świetnie tego dnia dysponowanego "asystenta" Przybyłka, silny fizycznie Rutkiewicz także z okolic środka boiska posyłał co trzeba, a gdy pojawili się jeszcze na murawie wspomniani Manaseryan i Morawski, to w połączniu z rozkręcającym się coraz bardziej Zajadlikiem, dało Rembeckiemu świetne pole do popisu. I snajper gości wyraźnie łapał wiatr w żagle. W 72 minucie po świetnym podaniu Morawskiego, ze stoickim spokojem minął Czecha i trafiając do pustej bramki podwyższył na 0:3. Chwilę później obsłużony znakomitym podaniem Rutkiewicza, przegrał jednak pojedynek z bramkarzem. "Remba" podjął także kilka solowych rajdów i jeden z nich także przyniósł mu gola. Działo się to w 87 minucie gdy rozpędzony mijał kolejnych rywali, na koniec "klepiąc" piłkę z Zajadlikiem, stanął oko w oko z bramkarzem i ustalił wówczas wynik meczu na 0:6. 

 

Wcześniej jednak swoje zrobili Morawski z Zajadlikiem. W 77 minucie Morawski urwał się po raz kolejny rywalom na prawej flance, dorzucił z końcowej linii boiska piłkę do Zajadlika i było 0:4. Podobnie zresztą było 5 minut potem i znów duet Morawski - Zajadlik doprowadzili do wznowienia gry ze środka boiska. A gola mógł zdobyć i sam Morawski ale dobijając bombę Rutkiewicza, ostemplował jedynie poprzeczkę bramki Czecha.

 

Mecz poniekąd do jednej bramki. Owszem, zabierzowianie lepiej prezentowali się do 35 minuty ale gdy stracili gola, stracili też przewagę psychologiczną i z minuty na minutę szanse na zwycięstwo nieco zdziesiątkowanych przez kontuzje miejscowych malały. Skończyło się na 0:6, a mogło i jeszcze efektowniej. W zespole Górnika choć falami, znakomicie funkcjonowały i skrzydła i środek pola. To spowodowało, że zabierzowianie narażeni byli na szerszy wachlarz zagrożeń ze strony rywala. Wieliczanie punktowali i po oskrzydlających i po wypracowanych w środku pola akcjach, a także ze stałych fragemntów gry. 

 

FUTMAL MVP przyznajemy tym razem Kamilowi Rembeckiemu z zastrzeżeniem, że na jego wyróżnienie pracowało przynajmniej trzech innych graczy. Mowa tu przede wszystkim o Zajadliku, Morawskim i Przybyłku. Rembecki zachowywał zimną krew, był pazerny na gole ale i umiejętnie współpracował z partnerami, którzy wyraźnie odwdzięczali mu się kolejnymi asystami. 
 

I liga juniorów (Kraków-mistrzowska), 07.06.2017 - Więckowice

 

Kmita Zabierzów - Górnik Wieliczka 0:6 (0:1)

 

Rembecki 36, 57 (k), 72, 87, Zajadlik 77, 82

 

Sędziował: Paweł Bagan (Kraków)

 

Żółta kartka: Borysewicz

 

Kmita: Czech - Konkol, Haduch, Borysewicz, Doliński - Terebieniec, Olkuski (73 Salicki), Juszczak, Czepiec, Furtak - Koperkiewicz.

 

Górnik: Hebda - Miękina (55 Manaseryan), Czyżowski, Książek, Józefek - Sz.Kubik (65 Płonka), Przybyłek, Rutkiewicz, Zajadlik - Rembecki, Frydecki (58 Morawski).


FUTMAL MVP: Kamil Rembecki (Górnik)

Kamil Rembecki (napastnik Górnika): Czy to mój najlepszy występ w tym sezonie? Po pierwsze nie mnie oceniać, a po drugie to nie koniec sezonu. Kto wie, może najlepszy mecz jeszcze nadejdzie. Niemniej cieszy mnie zdobycie aż czterech goli w tym meczu, to dobry wynik choć w dużej mierze efekt dobrej gry całego zespołu. Cieszą gole ale najbardziej cieszy zwycięstwo drużyny. Dziś zdobyte gole chciałbym zadedykować swojej wspaniałej koleżance, która w piątek obchodzi urodziny. Którą z dzisiaj zdobytych bramek cenię najbardziej? Chyba tą z rzutu karnego, bo wykonany był moim zdaniem perfekcynie, tuż przy słupku, idealnie w róg bramki. Czy obawiałem się pościgu strzeleckiego ze strony Zajadlika? Naturalnie, że nie. Nie o to w tej grze przecież chodzi. Gratuluję Wiktorowi tych goli i cieszy to, że się odblokował. Poza tym jego dzisiejszy występ to nie tylko gole ale i dużo dogranych piłek, ogólnie dostosował się do gry całego zespołu i jego występ na pewno należy uznać za udany. Komu wystawiłbym najwyższą notę za podania otwierające drogę do bramki? Na pewno przede wszystkim Nikodemowi Morawskiemu. Wejść z ławki i na dzień dobry zaliczyć trzy asysty oraz obić poprzeczkę będąc o włos od zdobycia gola to nie lada wyczyn. Dobrą zmianę dał też Manaseryan. Czemu im bliżej końca meczu, tym więcej mnie było na boisku? No na pewno każdy kolejny gol dodaje człowiekowi skrzydeł, chęci i siły, choć nie będę też ukrywał, że kondycyjnie jestem dobrze przygotowany do sezonu i bieganie przez 90 minut nie jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Okazji miałem faktycznie dziś sporo, kilka wykorzystałem ale w kilku swoje wysokie umiejętności pokazał też bramkarz Kmity.


Jakub Hebda (bramkarz Górnika): Oceniając mecz jako całość, wydaje się, że rozpoczęliśmy go nie do końca skoncentrowani. Tak naprawdę dopiero pierwszy gol pozwolił nam wejść odpowiednio w to spotkanie, a odpowiednia mobilizacja w przerwie ze strony trenera, pozwoliła kontynuować coraz lepszą grę i w drugiej połowie. Wtedy już w pełni kontrolowaliśmy wydarzenia na murawie. Czego nam brakowało przed zdobyciem pierwszego gola? Według mnie przede wszystkim dokładności. Notowaliśmy też sporo strat w akcjach oskrzydlających. Generalnie nie graliśmy przez te pierwsze pół godziny swojej piłki, wszystko zaczęło się układać dopiero po bramce Rembeckiego. Jak moimi oczami wygląda rywalizacja ze Świerczyńskim o miejsce w bramce? Otóż na pewno widać tą rywalizację na treningach. W meczach grywamy w miarę po równo, raz zaczynam mecz, a raz wchodzę z ławki. Generalnie każdy z nas walczy jednak o tą wyjściową jedenastkę. Rywalizacja na pewno jest i na pewno pozytywnie wpływa na obu bramkarzy. Zresztą widać to choćby po wpadce "Świerszcza" na Prokocimiu. Na kolejnych treningach widać u niego było ogromną mobilizację i jeszcze bardziej wytężoną pracę, a w konsekwencji i mobilizuje to mnie do jeszcze aktywniejszej rywalizacji o miejsce w składzie. Czy jest w nas jeszcze realna wiara w wygranie I ligi? Na pewno wierzymy w to, że wygramy wszystkie mecze do końca sezonu. Mamy świadomość, że ogromną szansę zaprzepaściliśmy w meczu z Prokocimiem i że szanse na zepchnięcie tego zespołu z pierwszego miejsca maleją. Niemniej my dążymy do tego by doskonalić swój styl gry, jeśli nie uda się wygrać tej ligi to chcemy wyciągnąć z tego sezonu jak najwięcej się da. Na pewno dopóki piłka w grze, wierzyć w awans będziemy.

Źródło: Piotr Kwiecień


Komentarze

0 komentarzy


Dodaj swój komentarz

*
*